|
Urodzony jeszcze w dwudziestym wieku tak na przełomie Żelaznej Kurtyny Płaczu i n-tej Rewolucji Przemysłowej jako niewiadomo co, jako niekoniecznie chłopiec i niekoniecznie dziewczynka stara się od czasu do czasu odizolować się od czasoprzestrzeni, w której niby tylko plus z minusem może, bo inaczej to nie wypada, gdzie umiera sie tylko z godnością trwając do końca na posterunku, gdzie romantyzm przechodzi reinkarnację, w ktorą się nie wierzy, bo to nie po katolicku. W sferze płaczu i zgryzoty, na orbicie gdzie liczy sie tylko wypadkowość dziecko z przełomu dwóch światów marzy o Trzecim. Chłopczyk, który wolałby być dziewczynką, który nie wstydzi się swoich sukienek i butów na wysokich obcasach postanowił wsiąść na statek i odpłynąć jak najdalej, gdzie pedał to część roweru a nie synonim różnorodności istnienia. |